Co to za świat, taki pusty i szary,
nie ukazujący życia.
Dwa anioły przede mną stanęły
w zniszczonych okryciach.
Żal, smutek, odrzucenie
unosiły się w powietrzu.
Tu panuje cierpienie
pełne zgiełku...
Stoję na szczycie góry i patrzę w dół,
w poszarganej sukni przez wiatr.
U podnóża zło postawiło stół
a na nim zwiędnięty kwiat.
Z aniołami wypatruję zdrowych dusz
lecz żadna nie ujawniła się.
Każdej pojmany stróż
zakleszczony w sidła złe.
Jeden z aniołów pyta mnie
czy walczymy w nadziei
by wyzwolić serca,
lecz ja wybudziłam się ze snu...
0 komentarze:
Prześlij komentarz