sobota, 23 stycznia 2010

Z miłości

Dziękuję Bogu całą sobą
za radość którą mi dał,
za każdy dar łaski.
Wdzięczna jestem Mu
za miłość nieskończoną,
a zwłaszcza Ciebie najmilszy.

Moje serce za Tobą tęskni,
każdego wieczora.
Pragnę się wtulić,
w Twe silne ramiona.

Gdy wstaje nowy dzień,
ślę miłości słowa;
z nadzieją że usłyszysz,
jak do Ciebie wołam.

Pozwoliłeś na to mi
bym wyzwoliła uczucia blask.
Czuję się w pełni wolna,
przy Tobie mogę trwać.
Teraz głęboko oddycham,
płynnie nie krztusząc się.

wtorek, 19 stycznia 2010

... ?

Pochwycić się w sercu
tego co światłem bije.
Pozbyć się zawodu,
ufać temu co żyje.

Niech to zniechęcenie
przeminie jak wczorajszy deszcz.
Usta nie dają kamienia,
a serce bije znów.

Pragnę rozwiać chmury
pełne zwątpienia.
Popatrz proszę do góry
i zobacz błękit nieba.

Złap się za linę
złotą nicią utkaną.
Oddam Ci swoją siłę,
bo kocham miłością niepojętą!

sobota, 16 stycznia 2010

Na ulicy miasta

Patrzę na świat przez zamglone szyby,
jest niewyraźny, pełen niewyjaśnionych spraw.
Przecieram ręką, lecz nadal obraz się zlewa.
Czy to na pewno jawa? Chyba już nie sen.

Może to stan przejściowy pomiędzy światami,
zagubiony, niepoukładany, niezmienny?
Wysiadam z autobusu, patrzę na kamienice,
ktoś płacze, ktoś się kłóci, kogoś radość przepełnia.

Idę dalej, czuję na sobie spojrzenia.
Słyszę szepty, nie rozumiem.
Patrzę w okno, widzę swoje odbicie,
jestem pełna koloru i blasku, hmm...

Mijam kolejne osoby, słowa zdziwienia.
Sięgam do torby, szukam czegoś.
Nawet nie wiem po co to robię.
Wyjęłam książkę, przeglądam strona po stronie.

Zatrzymałam się na chwilę,
obok na ławce siedzi kobieta,
młoda, zapłakana i rozżalona
buja swoje śpiące dziecko.

Poszłam dalej, lecz zatrzymał mnie duch
odwróciłam się i wróciłam do niej.
Usiadłam niepewnie obok
zerkając na to co zrobi.

Przestraszona, spojrzała na mnie
zapytała kim jestem
i opowiedziała mi swą historię
smutniejszą od tej którą słyszałam wczoraj.

Straciła swój sens, błąkała się bez celu,
niechciana przez nikogo
dziewczyna o złamanym sercu.
Odrzucona przez rodzinę

poszła w świat poddając się zniewadze.
Pozbawionej wszelkiej wiary
podałam swoją rękę.
Pokazując świat w którym jest miłość i nadzieja.

środa, 13 stycznia 2010

(...)

O Jezu dałeś mi,
najlepszą rzecz w życiu mym.
Cudowną miłość swą,
która pokrzepia mnie.

Nie będę już ronić łez,
bo Ty mnie umiłowałeś.
Każdy cierń z serca mego
wyjmujesz i opatrzasz rany.

Dzięki Tobie ujrzałam światło
w ciemności która ogarnia świat.
Nie zboczę z drogi Twej,
bo to może skończyć się źle.

Podajesz mi swą dłoń,
prowadzisz przez niwa.
Obejmujesz ramieniem ojcowskim
chroniąc przed rękami zwodniczymi.

Dziękuję Ci
za Twą cudowną obecność.
Kocham Cię,
pragnę przy Tobie trwać.

piątek, 8 stycznia 2010

Och Panie

Proszę daj mi odświeżenie,
nie chcę błąkać się na poboczach.
Moje serce jest wysuszone...
Wylej na mnie swój deszcz.

Nie mogę kroczyć ścieżką bez celu,
plątać i bać się każdej minuty.
Pragnę by życie nabrało znów sensu,
zwyciężyć z czasem okrutnym.

Daj mi czuć, rozpoznawać chwile.
Prowadź mnie za każdym powiewem.
Błagam Cię o czucie usilnie,
bym nie rozminęła się z powołaniem.

Jesteś jak wiatr, lecisz gdzie chcesz,
Chcę się poddać Tobie.
Nigdy więcej nie pozwolę sobie
przed szereg wychodzić.