Uderzam pałeczką w białe membrany
a Ty już całkiem jesteś zdygany.
Oto ja królowa wersu i bitu,
zabijam i niszczę prosto bez krzyku.
Moją liryką pokonam narody
by zdobyć głupi listek laurowy.
Nie potrafisz w tych brzmieniach toczyć koła,
bo wtedy bez trudu załapiesz doła.
Rymów i myśli ludziom nie kradnę,
bo by to było trochę przesadne.
Oskarżenia i ploty runa w dół
gdy z całej siły uderzę w mur.
Nie będę śpiewać na wielkiej scenie.
Nie będę chodzić po czerwonym dywanie.
Dla moich bliskich tworzę ten rap;
i pamiętaj to ja nie ty, brat!