czwartek, 24 czerwca 2010

hmm

Gdy mnie wołasz? Czy ja słyszę?
Co kieruje moim życiem?
Chodzę własną drogą, czy złą?
Pewności nie ma gdy liczę dni kolejną łzą.

Czuję szczęście, mimo ze niepełne
brak słowa, duchowe wypełnienie.
Nie myślę o złych rzeczach stając się kobietą
tylko o tym ze mnie odepchną.

Podoba mi się mój własny stan
ale trzeba uważać by nie być sam.
Może i słowa mam niezręczne
ale cóż tu mówić jeszcze?

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

drugie z konkursowych

Mimo że oddzielają nas mile
odliczam minuty każdego dnia
wspominam spędzone z Tobą chwile
drżę na myśl następnego spotkania

Jesteś aniołem posłanym do mego życia
ogarnia mnie przez to szczęście
pełne miłości i spełnienia
chcę z Tobą iść przez życie

Twa bliskość mnie koi
czuję się wtedy spokojna
mimo że umysł figle stroi
ja jestem do miłości skora

Zostań tu ze mną
nie opuszczaj mnie z wieczora
otulona smugą srebrną
chcę być dla Ciebie chora

środa, 21 kwietnia 2010

Pierwszy z konkursowych

Wbij się w mój szalony trans
pełen radości i spełnienia
przy mnie smutek nie ma szans
brak tu rozdwojenia

nie pozwolę by na Twej twarzy
smutek malował się bez powodu
twój uśmiech jest dla mnie ważny
nie spadniesz już z tych schodów

twojego życia zrobię rewolucje
ale nie wiem czy tego chcesz
może to nie jest słuszne
ale chce wydobyć śmiech

przy mnie będziesz szalony
pełen odwagi i wolności
słowem nieograniczony
z sercem pełnym miłości

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Niebieskooki rycerzu, mężu wiary 
jam Twą być mogę składając śluby(...)

poniedziałek, 22 marca 2010

Stróż

Śpisz tak niewinnie, tak spokojnie.
Siedzę obok Ciebie i strzegę Twego snu.
Gdy się obudzisz mnie już nie będzie,
następnym wieczorem przyjdę znów.

Delikatnie głaszcząc Cię po głowie
nucę miłości dozgonnej melodię.
Jesteś moim sennym marzeniem,
nie powiem już, "Odchodzę".

Gdy zechcesz zostanę na dłużej,
świt nie rozproszy tej tajemnicy.
Wtulona w Ciebie zasnę delikatnie,
a wieczorem znów będę stróżem Twym.

niedziela, 21 marca 2010

takie o coś mądrego ;]

Przekopuję się przez sterty fotografii
w poszukiwaniu czegoś zapomnianego.
Nawet nie wiem czy to nagli,
ale muszę znaleźć coś pięknego.

Ostatnie tygodnie spędziłam na smętnej nucie,
bezpodstawnie wpadłam w wir przygnębienia.
Nastawiłam się na samo zatrucie,
ale zostawię to już we wspomnieniach.

Teraz stoję na nowej ścieżce
w zupełnie innym miejscu,
kiedy tylko zechcę
rozpalę żar w sercu.

Tylko czekam na jeden znak,
by móc iść dalej,
nie patrzeć na świat,
który zostawia mnie sobie samej.

Wróciłam pełna niezmierzonej siły,
nie będę się poddawać bez walki.
Chcę bys wiedział Ty zły, niemiły,
że ze mną nie wchodzi się w szranki.

środa, 3 marca 2010

W chwili lekkiej złości

Może tak, może nie
słowa nie rozsypią się.
Są teraz dwie strony medalu
rozbieżne w każdym calu.
Cóż, ta grymaśna mina
psuje mi smak wina.
To może mdły połów
w stosie weny popiołu.
Nie dam się już okradać,
więc możesz sobie spadać...

bla bla bla...

wtorek, 23 lutego 2010

Brak

Błąkam się w bezczynności,
zakuta w kajdany rozdwojenia.
Brak mi Twojej świeżości,
proszę prowadź do wyzwolenia.

Pusto mi bez miłości,
bez słów Twych prawdy,
życia pełnego radości,
ukojenia w głębi duszy.

Błagam, podaj mi swą dłoń,
sama opadam z sił...
Obmyj mą czarną skroń,
daj ukojenia smak...

wtorek, 9 lutego 2010

Kuolema Tekee Taiteilijan

Kerran vain haaveeni nähdä sain
En pienuutta alla tähtien tuntenut
Kerran sain kehtooni kalterit
Vankina sieltä kirjettä kirjoitan

Luojani, luoksesi anna minun tulla siksi miksi 
lapseni minua luulee

Sinussa maailman kauneus
Josta kuolema teki minusta taiteilijan

Luojani, luoksesi anna minun tulla siksi miksi 
lapseni minua luulee

Oman taivaan tänne loin
Anna minun päästä pois


__________________________________

Tu po angielsku, życzę miłej lektury


Death Makes Artists

Only once I could see my dream
Didn't feel the smallness under the stars
Once I got bars in my cradle
As a prisoner I write a letter from there

My Lord, to you, let me become what my child thinks I am
In you is the beauty of the world, of which death made me an artist
My Lord, to you, let me become what my child thinks I am

My own heaven I created here
Let me get away
My own heaven I created here
Let me get away

niedziela, 7 lutego 2010

Wiersz inny i może grzeszny?

Tańczy z nimfami na brzegu rzeki,
uwodzi spojrzeniem marynarzy.
Gdy na kamieniu sobie siedzi
nuci melodię zwiedzenia:

"Chodź do mnie daleki przybyszu
ja dam Ci słodkie ukojenie.
Będę szeptać słowa do Twych uszu,
które pobudzą podniecenie.

Nie będziesz chciał odejść
upojony tą rozkoszą.
Będziesz pragnął dotknąć
mego ciała z dziką ochotą.

Przedzierasz się przez równiny
by słodyczy zdobyć szczyt.
Wdzierasz się na wysokie góry,
wydobywając podniecenia krzyk.

Jestem Twoją boginią miłości,
za mną idź mi oddany.
W moich ręka życia Twego kości
już jesteś jak ja upadły.

Moim imieniem, Pożądanie
utoń w mej fantazji.
Nie bój się kochanie
niech Twa dzikość się ziści.

Obudź w sobie zwierzę
bądź przy mnie szalony!
Twoja prawość dzisiaj zginie 
na dnie rzeki będziesz pogrzebany."

Z nimfami kusiła, przyciągając mężczyzn,
wynosiła ich na szczyty podniecenia.
Oni bezsilni, związani urokiem
zasnęli na wieczność w chwili uniesienia.

Trochę miłości

Przy Tobie smutek i czerń
odpływa w niepamięć.
Oni lubią do mnie przychodzić
i podważać moją miłość.

Ty jesteś mego snu spełnieniem,
chcę przy Twym boku żyć.
Nie wyobrażam sobie przyszłości
bez obecności Twej.

Kochanie, gdy przychodzisz
ciemność się rozstępuje.
Blask od Ciebie bijący
pokrzepia moje serce.

Wdzięczność moja nie ustaje,
bo Tyś ze mną jest.
Miły mój, kocham Cię.
Ty pragnieniem mym.

czwartek, 4 lutego 2010

Tonę

Tonę w bezruchu za szkłem,
zrobić kroku nie mogę.
Zalewam się ciężkim płaczem,
dławię się przez tęsknotę.
Przyjdź, przytul mnie,
już rady sobie nie daję.
Porusz moje życie,
daj radości chwil pare.
Pragnę by uśmiech
pojawił się na mojej twarzy.
Wody! Bo uschnę...
nie opuszczaj przez sprawy...

sobota, 23 stycznia 2010

Z miłości

Dziękuję Bogu całą sobą
za radość którą mi dał,
za każdy dar łaski.
Wdzięczna jestem Mu
za miłość nieskończoną,
a zwłaszcza Ciebie najmilszy.

Moje serce za Tobą tęskni,
każdego wieczora.
Pragnę się wtulić,
w Twe silne ramiona.

Gdy wstaje nowy dzień,
ślę miłości słowa;
z nadzieją że usłyszysz,
jak do Ciebie wołam.

Pozwoliłeś na to mi
bym wyzwoliła uczucia blask.
Czuję się w pełni wolna,
przy Tobie mogę trwać.
Teraz głęboko oddycham,
płynnie nie krztusząc się.

wtorek, 19 stycznia 2010

... ?

Pochwycić się w sercu
tego co światłem bije.
Pozbyć się zawodu,
ufać temu co żyje.

Niech to zniechęcenie
przeminie jak wczorajszy deszcz.
Usta nie dają kamienia,
a serce bije znów.

Pragnę rozwiać chmury
pełne zwątpienia.
Popatrz proszę do góry
i zobacz błękit nieba.

Złap się za linę
złotą nicią utkaną.
Oddam Ci swoją siłę,
bo kocham miłością niepojętą!

sobota, 16 stycznia 2010

Na ulicy miasta

Patrzę na świat przez zamglone szyby,
jest niewyraźny, pełen niewyjaśnionych spraw.
Przecieram ręką, lecz nadal obraz się zlewa.
Czy to na pewno jawa? Chyba już nie sen.

Może to stan przejściowy pomiędzy światami,
zagubiony, niepoukładany, niezmienny?
Wysiadam z autobusu, patrzę na kamienice,
ktoś płacze, ktoś się kłóci, kogoś radość przepełnia.

Idę dalej, czuję na sobie spojrzenia.
Słyszę szepty, nie rozumiem.
Patrzę w okno, widzę swoje odbicie,
jestem pełna koloru i blasku, hmm...

Mijam kolejne osoby, słowa zdziwienia.
Sięgam do torby, szukam czegoś.
Nawet nie wiem po co to robię.
Wyjęłam książkę, przeglądam strona po stronie.

Zatrzymałam się na chwilę,
obok na ławce siedzi kobieta,
młoda, zapłakana i rozżalona
buja swoje śpiące dziecko.

Poszłam dalej, lecz zatrzymał mnie duch
odwróciłam się i wróciłam do niej.
Usiadłam niepewnie obok
zerkając na to co zrobi.

Przestraszona, spojrzała na mnie
zapytała kim jestem
i opowiedziała mi swą historię
smutniejszą od tej którą słyszałam wczoraj.

Straciła swój sens, błąkała się bez celu,
niechciana przez nikogo
dziewczyna o złamanym sercu.
Odrzucona przez rodzinę

poszła w świat poddając się zniewadze.
Pozbawionej wszelkiej wiary
podałam swoją rękę.
Pokazując świat w którym jest miłość i nadzieja.

środa, 13 stycznia 2010

(...)

O Jezu dałeś mi,
najlepszą rzecz w życiu mym.
Cudowną miłość swą,
która pokrzepia mnie.

Nie będę już ronić łez,
bo Ty mnie umiłowałeś.
Każdy cierń z serca mego
wyjmujesz i opatrzasz rany.

Dzięki Tobie ujrzałam światło
w ciemności która ogarnia świat.
Nie zboczę z drogi Twej,
bo to może skończyć się źle.

Podajesz mi swą dłoń,
prowadzisz przez niwa.
Obejmujesz ramieniem ojcowskim
chroniąc przed rękami zwodniczymi.

Dziękuję Ci
za Twą cudowną obecność.
Kocham Cię,
pragnę przy Tobie trwać.

piątek, 8 stycznia 2010

Och Panie

Proszę daj mi odświeżenie,
nie chcę błąkać się na poboczach.
Moje serce jest wysuszone...
Wylej na mnie swój deszcz.

Nie mogę kroczyć ścieżką bez celu,
plątać i bać się każdej minuty.
Pragnę by życie nabrało znów sensu,
zwyciężyć z czasem okrutnym.

Daj mi czuć, rozpoznawać chwile.
Prowadź mnie za każdym powiewem.
Błagam Cię o czucie usilnie,
bym nie rozminęła się z powołaniem.

Jesteś jak wiatr, lecisz gdzie chcesz,
Chcę się poddać Tobie.
Nigdy więcej nie pozwolę sobie
przed szereg wychodzić.