niedziela, 7 lutego 2010

Wiersz inny i może grzeszny?

Tańczy z nimfami na brzegu rzeki,
uwodzi spojrzeniem marynarzy.
Gdy na kamieniu sobie siedzi
nuci melodię zwiedzenia:

"Chodź do mnie daleki przybyszu
ja dam Ci słodkie ukojenie.
Będę szeptać słowa do Twych uszu,
które pobudzą podniecenie.

Nie będziesz chciał odejść
upojony tą rozkoszą.
Będziesz pragnął dotknąć
mego ciała z dziką ochotą.

Przedzierasz się przez równiny
by słodyczy zdobyć szczyt.
Wdzierasz się na wysokie góry,
wydobywając podniecenia krzyk.

Jestem Twoją boginią miłości,
za mną idź mi oddany.
W moich ręka życia Twego kości
już jesteś jak ja upadły.

Moim imieniem, Pożądanie
utoń w mej fantazji.
Nie bój się kochanie
niech Twa dzikość się ziści.

Obudź w sobie zwierzę
bądź przy mnie szalony!
Twoja prawość dzisiaj zginie 
na dnie rzeki będziesz pogrzebany."

Z nimfami kusiła, przyciągając mężczyzn,
wynosiła ich na szczyty podniecenia.
Oni bezsilni, związani urokiem
zasnęli na wieczność w chwili uniesienia.

0 komentarze:

Prześlij komentarz